image
Co sprawiło, że zechciałeś zacząć pracować z kawą?

Myślę, że największym punktem zwrotnym było zetknięcie się z wyjątkową kulturą kawy w Melbourne, kiedy mieszkałem w Australii. Był to czas, gdy miałem przerwę w studiach magisterskich i sporo niepewności co do przyszłości. Melbourne wybrałem właściwie intuicyjnie, bo od dawna pociągała mnie sama idea życia za granicą. Dni spędzone w tym mieście nie tylko wprowadziły mnie w świat kawy, ale też mocno wpłynęły na moje wartości.

To tam po raz pierwszy w życiu naprawdę odkryłem, że kawa może być pyszna. Ogromne wrażenie zrobili na mnie bariści, a jeszcze bardziej atmosfera tworzona przez relacje między ludźmi spotykającymi się przy kawie. Pomyślałem wtedy, że kawa ma niemal nieograniczone możliwości. To doświadczenie stało się głównym powodem, dla którego postanowiłem związać z kawą swoje życie zawodowe. Być może wszystko wydawało się jeszcze bardziej magiczne, bo był to mój pierwszy pobyt za granicą.

Ogromne wrażenie zrobili na mnie bariści, a jeszcze bardziej atmosfera tworzona przez relacje między ludźmi spotykającymi się przy kawie.
Kiedy pojawił się moment, w którym pomyślałeś: „Chcę otworzyć własną kawiarnię”?

Pierwsze, jeszcze dość niejasne myśli o niezależności pojawiły się wtedy, gdy zrozumiałem, że chcę samodzielnie palić kawę i osobiście podawać ją gościom. Ostateczna decyzja zapadła w momencie, gdy potrafiłem wyraźnie wyobrazić sobie siebie pracującego we własnej przestrzeni.

Dlaczego wybrałeś właśnie tę lokalizację w Kobe?

Powodów było kilka, ale przede wszystkim bardzo przyciągnęła mnie dzielnica Suma. Jedną z cech charakterystycznych Kobe jest jego położenie między morzem a górami, w otoczeniu natury. Poczułem też, że spokojne, niespieszne tempo życia mieszkańców Sumy wyjątkowo do mnie pasuje.

Jacy klienci odwiedzają Twoją kawiarnię i które momenty kontaktu z nimi są dla Ciebie najprzyjemniejsze?

Odwiedzają nas bardzo różni ludzie. Od dzieci w wieku szkolnym po osoby po osiemdziesiątce. Kobiety i mężczyźni w każdym wieku, głównie z okolicy. Ogromną radość sprawia mi obserwowanie, jak ktoś wpada do kawiarni przed lub po pracy, po szkole albo pomiędzy domowymi obowiązkami i na chwilę może odetchnąć od codzienności. Najbardziej cenię momenty, gdy klienci nawiązują ze sobą kontakt dzięki mnie lub dzięki kawie, która ich łączy w tej przestrzeni.

Dlaczego zdecydowałeś się używać ceramiki ÅOOMI i czy lubisz z nią pracować?

Od razu zakochałem się w ich formie. Mają w sobie ciepło tradycyjnej filiżanki i jednocześnie oddają pewną „japońskość”, której paradoksalnie nie spotyka się w samej Japonii. Nie tylko wygląd, ale też faktura i ciężar sprawiają, że są idealnym naczyniem do picia kawy. Sam używam ich również podczas zawodów. Możliwość dopasowania różnych kształtów do różnych kaw, a także ich trwałość i odporność na uszkodzenia, to dla mnie ogromna zaleta.

Co chciałbyś, żeby ktoś poczuł lub zauważył, wychodząc z kawiarni po pierwszej wizycie?

Byłbym szczęśliwy, gdyby goście wychodzili z jakimś dobrym uczuciem, czymś pozytywnym w porównaniu do momentu, gdy przyszli. Jeśli to uczucie będzie w jakikolwiek sposób związane z kawą, tym lepiej.

Jaki rodzaj kawy najbardziej lubisz pić obecnie?

To chyba najtrudniejsze pytanie. Najlepsza kawa to dla mnie taka, którą ktoś inny wypalił i ktoś inny zaparzył, zwłaszcza wtedy, gdy jest przygotowana specjalnie dla mnie.

Od razu zakochałem się w formie kubków ÅOOMI. Mają w sobie ciepło tradycyjnej filiżanki i jednocześnie oddają pewną „japońskość”, której paradoksalnie nie spotyka się w samej Japonii.
Od razu zakochałem się w formie kubków ÅOOMI. Mają w sobie ciepło tradycyjnej filiżanki i jednocześnie oddają pewną „japońskość”, której paradoksalnie nie spotyka się w samej Japonii.

Wybierz dla siebie: