Dzień Matki — Maria Oblicka
Kilka tygodni temu spotkałyśmy się z Marią w Barcelonie, by sfotografować ją w ostatnich dniach ciąży. Dziś wracamy do tej rozmowy już z zupełnie innego miejsca: pierwszych tygodni macierzyństwa. W szczerym i bardzo osobistym wywiadzie Maria opowiada o bliskości, zmianie, zmęczeniu i małych codziennych rytuałach, które pomagają odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Kiedy się widziałyśmy, byłam już w 39. tygodniu ciąży, więc na pewno miałam poczucie, że jest mi już zwyczajnie ciężko fizycznie - przytyłam 25 kilogramów. Byłam też bardzo podekscytowana tym, jak będzie wyglądał poród i już chciałam, żeby się zaczął, mimo że oczywiście też się bałam. Pamiętam dużo lekkiego napięcia związanego z tym, że każdego dnia Teo mógł przyjść na świat. Myślałam właściwie tylko o tym, więc trudno było zająć się czymkolwiek innym.
Jednocześnie był to bardzo spokojny czas. Codzienność składała się z prostych czynności, bo nie miałam już za bardzo siły robić nic więcej. W Barcelonie na dobre rozgościła się wtedy wiosna, więc miałam poczucie, że nie tylko we mnie jest nowe życie, ale też wszystko wokół budzi się do życia. To było dosyć metafizyczne doświadczenie.
Myślę, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, jakiej bliskości 24 godziny na dobę potrzebuje mały bobas, a przynajmniej mój. I że właściwie całe moje życie po prostu zatrzyma się na te pierwsze miesiące. Teo śpi na nas zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy, więc de facto wyczynem jest czasem samo zrobienie zakupów. Momenty, kiedy któreś z nas może wyjść pobiegać albo na masaż, są naprawdę ważne. Poza tym nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo będę potrzebować mojej mamy i mojej siostry. Jak bardzo potrzebujesz kobiet-matek obok siebie i jak niesamowicie transformujące jest to doświadczenie, już od samego porodu. Czasem mam wręcz wrażenie, że nie pamiętam, jak wyglądało życie wcześniej.
Co najbardziej zaskoczyło Cię w pierwszych tygodniach macierzyństwa?
Chyba to, jak wygląda zajmowanie się malutką istotą, kiedy jednocześnie sama procesujesz jedną z trudniejszych fizycznie sytuacji w swoim życiu. Mój poród był bardzo długi i trudny, więc dochodzenie do siebie zajęło mi sporo czasu. Pamiętam tę ambiwalencję: z jednej strony ogromną miłość i tworzenie się relacji z Teo, a z drugiej przechodzenie przez trudne dochodzenie do siebie po porodzie.
Myślę, że poranna kawa w kubku ÅOOMI. Mówię to całkiem serio, bo ten kubek jest naprawdę magiczny. Poza tym ważne stały się wszystkie najprostsze rzeczy: wieczorny prysznic, spacer z Teo, jeśli się uda, skincare czy witaminy. A z tych nowych momentów: chwila, kiedy mój syn nauczył się mówić „eu”.
Myślę, że wyrozumiałości dla własnej słabości, wsparcia ze wszystkich stron i dużo snu. Jak używa Ci się ceramiki ÅOOMI na co dzień?
Powiem szczerze, że naprawdę świetnie. Odkąd do nas przyszła, używamy jej właściwie do wszystkiego i naprawdę mam wrażenie, że podnosi jakość codziennych posiłków. Kawa rano w tym kubku jest naprawdę moim stałym punktem dnia.
Wybierz dla siebie:
-
WyprzedaneWyprzedane -
WyprzedaneWyprzedane
CZYTAJ WIĘCEJ:
-
ÅOOMI na Świecie: Of The Earth, Dubaj
Of The Earth to miejsce stworzone wokół idei świadomego jedzenia, uważnego projektowania i bliskości natury. Rozmawiamy z założycielem o filozofii stojącej za konceptem, znaczeniu autentyczności oraz planach na przyszłość.
-
ÅOOMI na Świecie: Otaku Eatery, Dubaj
W najnowszej części naszego cyklu "ÅOOMI na Świecie". Tym razem zapraszamy Was do Otaku, kawiarni położonej w atrakcyjnej dzielnicy Dubaju Design District.
-
Dzień Matki — Maria Oblicka
Przeczytaj nasz wywiad z Marią, świeżo upieczoną Mamą mieszkającą w Barcelonie z okazji Dnia Matki.